Zapraszamy do lektury! Czym jest szczęscie
blog
Prawo dla każdego - świadkowie testamentu
wspaniałe motywy orientalne w literaturze na maturę
naprawde ciekawa praca wizerunek diabła w literaturze na maturę ustną

www.karty-plastikowe.eu
www.sklep-apteka.pl
www.emtor.pl
Przyleciał z szumem od tatrzańskich pieczar, z łukiem napiętym w dłoniach, z kołczanem dźwięcznym przy boku, grającym piórami strzał jak sto harf na powietrzu...
Zaraz u skraja puszczy samym wiatrem pędu wykrócił z ziemią trzy jedle.
Ze świstem puszczane strzały poczęły ścinać wierzchołki wyniosłych smreków i dzwonić o stal buków. Opór napotykany do szału wzniecił rozpęd srogiego Łucznika. Ze wściekłością przypadał do wiekowych drzew, targał ich brody stoletnie, trząsł nimi i młyńcami swych skrzydeł kruszył ich konary, czyniąc ostre w zahai powietrznej wiry, które jako kopie wpadały w doliny.
Rozchwiał, rozchwierutał najhrubsze w uboczach drzewa, do dna zamącił ciszyny.
Rozjękła puszcza, bita wichrem, zawyła żałośliwie.
Kilkuwiekowe smreki, buki w starości skrzemieniałe i nie mniej twarde jedle opierały się sile przemocnej, trzeszcząc w oparciu swym, drżąc w wiązaniach kolan od wysiłku. Co młodsze zaś chybotały się i słaniały poza ostojne plecy ojców, gnąc się czołami giętkimi aż ku ziemi.
Chwilę to jeno trwało. Poświst przedarł się przez grzebień leśny puszczy i z szumem popędził dalej.
Nastała znowu cisza ponad lasem, którą rozbijał nierównymi dowiewami głęboki huk wodnych spadów.
Ciche, roznośne światła wybłyskiwały spoza czeluści chmur: — Płanetnicy wychylali latarnie skryte w fałdach płaszczów, aby ujrzeć siłę zniszczenia na ziemi.
I w chmurach zamilkły kuźnie — ognie miedziane pogasły — dolatywał jeno ku ziemi szczęk dziwny, jakoby śpieszne składanie w zbrojowni żelaznych grotów — to znów szum, jakoby przesuwanie worów napełnionych gradem.
Groza zawisła w tej ciszy — oczekiwanie złowrogie czegoś przeraźniejszego niż dotąd.
Naraz na widmach chmur ukazały się ogniste strzały, złamane w krzyż — w swastykę. Znak boga.
Za czym ozwał się daleki tętent.
Wjeżdżał sam burzą władny Piorun.
Pięć gromów, raz po razu w różne strony padłych, owieściło ziemi ścierpłej jego zjawienie.
Huk — jakby się góry roztaczały...
I wypadł On sam, w świetle ślepiącym wszelki wzrok, na ognistym rumaku — w płomieniach włosów — o twarzy niepojętej, nigdy nie zobaczonej... Dokoła zaś głowy Jego unosiły się sępy-gryfy, jak oderwane zwichrzone płomienie z gorejącego krzu. Czarne postacie sług uwijały się, śmigały poprzed Niego jak czelustne cienie, w lot podając zgotowione groty.
Ujął pęk dzirytów ognistych w dłoń i począł miotać nimi.
Za każdym trzask owieszczał celność.
Wyciskał wszystkie.
Zasiekł błyskawicą dokoła jak stumilową kosą — rozciął wory gradowe — potoki z chmur skinieniem spuścił — ostrogą odtrącił skrzyżal z pieczary grzmotu...
Wywarł się huk nie cichnący.
Skomlała puszcza, siepana razami śmierci, gdy On — jako pieśń straszliwą — grzmiał głośniej ponad grzmot — w odstępach krótkich — rozkazy:
— Wichrze! Powichrze!... daleki,
Ślebodny na przestrzeniach, wolny —
Opuść morza-dunaje,
Przenieś się ponad lądy,
Zaprząż rumaki Pędy,
Wpraw je w polot sokolny,
Wpław przetnij rzeki,
Szumem leć ponad kraje,
Roztocz skrzydła-zawieje,
Zgarnij powietrzne haje,
Zbier w płuca pełno tchu
I dmij
Przez lasy, góry, knieje,
Przez doliny zarosłe,
Gościńcem ślepym
Tu!
Las się broni...
Bywaj! w sto, w tysiąc koni!
Spadnij w locie, w tętencie —
Przeznaczone na ścięcie,
Wyniosłe,
Któreć wskażę oszczepem —
Tnij!!
........................................
— Rogu! Rarogu! sępie!
Wielki, ognisty ptaku!
Któryś jest przedni w zastępie,
Król szczytów —
Który siadujesz na ostrzach dzirytów
Przy moim znaku —
Poostrz na skale szpony,
Zerwij się groźnym poszumem —
Widzisz w dole bór śómiony?
Zatocz szerokie koła
Nad onym hardym tłumem
Drzew, upartych w swej stali —
Nabierz w locie rozpadu,
Uderz w ich harde czoła!
A gdy pocisk mój zwali
Które z ciemnego rzędu,
Wyświeć je okiem w dymie,
Spadnij na nie pieronem
W me Imię,
Nie daj powstać ze zgliszcz —
Przeznaczone na zgubę
Drzej szponem,
Rwij dziobem —
Niszcz!!
...........................................
— Siłacz Grom! Porywaj młot!
Co duchu!
Zamierz się zza ramienia —
Czekaj mego skinienia —
Trwaj w pilności, w posłuchu —
Patrz w mój grot
Niech huk głośny przycichnie,
Niech bór w strachu wydychnie.
Niech Powicher zatrzyma
Swe spienione rumaki —
Niech Rarog skrzydła wyprości.
Posyłam ognie-znaki...
Widzisz buki rozparte
W dole, dzierżące wartę?
© 2010 www.oyama-tygrys.org.pl