Zapraszamy do lektury! Prawo dla każdego - majątek osobisty
wiedza
Komunikacja w zespole asertywność szkolenie Warszawa szkolenia
prezentacja maturalna - portrety zbrodniarzy w literaturze na 20pkt
tłumaczenia tłumaczenie warszawa dobre tłumaczenia dla każdego

www.karty-plastikowe.eu
www.sklep-apteka.pl
www.emtor.pl
— Tak, tak — pogwarzał przy tym. — Daniel od czasu był niewieści... miętki w sercu i taki w naturze dziwny, że... przychodziło mi na myśl, czy go boginki dzieckiem jeszcze nie odmieniły za swego... choć chrzczony był przecie wodą święconą, jak i wy... a powiadali: chrzest na to, coby moce niewiadome nie miały dostępu... Ho, on już tu... Wyłonił się szybko z mroku, dyszący.
— Czemuż tak biegniesz, chłopcze?
— Strzyga mnie goniła...
— Nie baj — zatrwożył się stary. — Strzygi, upiory i insze złe zaklął Ociec św. w Rzymie. Prawił o tym sam biskup. Pozapadały, ka ich zaklęcie spotkało, i już sie nie ukazują.
— Ja też nigdy nie widziała — poparła Jewka.
— Coś ci sie zawdy przezdaje.
— No zaistnie widziałech — leciała za mną, bez głowy. Głowę dzierżyła pod pazuchą.
— Hm... Mogłeś złe przeżegnać. Tak święty pustelnik radził.
— Nie przyszło mi to na myśl.
— To pamiętaj na drugi raz... Krzyż ma dużą władzę nad duchami. Jak ogień nad zwierzem wszelkim. Dziadowie i pradziadowie nasi wycinali znak krzyża na każdym nieomal sprzęcie, aby sie go złe nie imało. Choć podtenczas nie znali imienia Krysta, znak Jego już przeznali. Tak, tak, dziadowie jeszcze... starzy...
Zwrócił się ku koszarowi i czynił nad poległymi pokotem owcami znaki w powietrzu dłonią, mamrocząc przy tym słowa żegnań. Daniel przystąpił do Jewki.
— Widziałech, siestro miła, jakeś zganiała owce dołu...
— Takeś blisko był?
— Daleko — na przeciwległej uboczy... Wołałech. głośno ku tobie, ale huk roztoki głuszył... Przejść na prost przez wodę nie dało — musiałech obchodzić górą... Topielca spotkałech na jazie — plusnął we wodę, jak mnie zoczył... Widziałech też boginki dwie... Wyzierały, czy burza odeszła...
— A mnie to nigdy nic...
— I dotąd tak cię widzę... Głęboko mam cię w oczach... Co rozbłysło, toś się wyjawiała — i owce, niby potok... Zstępowałaś, jak córka Peruna — biała — przy błyskawicach... Od włosów twych strzelała łuna — a strach był w twoich licach...
— Jakżeś tak mógł z daleka...
— Kłamca! — wypadło jak kamień z mroku. Jewka odwróciła się, przestraszona.
— Ach, to ty, Prokop. Takeś znienacka nadszedł. Musiałeś daleko obejść — a ja tu już od chwili...
— Któż hań?
— Ociec. Koszar zawierają. Podżmy do izby, bo mnie trzęsie — przemokłach — by mnie Zimnica nie objęła.
Poczęła iść ku domowi — bracia za nią. Przed progiem, gdy Jewka weszła do sieni, Prokop, postępujący z tyłu, ujął żelazną dłonią ramię brata, lecz wypuścił je zaraz.
Daniel obejrzał się w zdziwieniu — przezdała mu się w mroku groźna twarz Prokopa.
— Coż tobie, Prokop?
— Słysz — ty sie  Jewce ze swymi służby nie narzucaj. Jaki zaś wartki opiekun.
— Mnie, jak i tobie — odszepnął spokojnie Daniel — opiekować sie nią godzi. Siestra przecie.
Stali naprzeciw siebie w milczeniu.
— Świecisz oczami jak Piorun — zadrżał Daniel
— Waruj sie! — warknął Prokop. Ojciec natedy nadszedł.
— Coż wy, chłopcy... Czemu nie idziecie spać?... Gwiazdy bledną. Świt już za ramieniem.
Weszli do sieni przed nim. Ojciec zaparł drzwi zaworą. W osiedlu zaległa cisza.
II
ZŁY DUCH

Już siedem razy przeszła Zima w chrzęszczących łapciach lodowych przez puszczę, a ósmy raz Lato młode we wieńcu bukowych liści zawitało, odkąd stary Cichórz, idący obyczajem pasterskim od słonka wychodu, stanął taborem w roztokach. Miał majątku sto owiec, krów siedem, wołów-sojek dwie pary i trzoch psów ku posłudze. Czując ciężar lat swoich, a widząc przed oczyma dolinę zaciszną, wraził kostur swój w ziemię i rzekł do synów: — Tu będzie osiedle nasze.
Prokop i Daniel, synowie, nie przeciwili się ojcu. I im, choć młodym, dał się we znaki cygański wędrunek. Pozrzucali na ziemię pasterskie naczynia i jęli się od razu roboty. Mała podtenczas Jewka musiała w zastępstwie braci pilnować owiec i krów. Wołów używali do pociągania drzewa ku budowie. Majstrem budowy był ojciec, świadomy budarskich tajemnic, lecz najwięcej dziełał sam Prokop. Ojca bowiem wiek i słabe lata Daniela lichą były mu pomocą. Sam ścinał drzewa, obrabiał i sam je na zrąb po folgach gładkich wytaczał.
© 2010 www.oyama-tygrys.org.pl